Plac zabaw i piaskownica

By | 25 sierpnia 2014

Nasz Franek ma już 15 miesięcy, a więc już niedługo będzie miał półtora roku. Dziś chciałbym napisać kilka słów o placach zabaw i piaskownicach. Od kilku miesięcy (chyba od lutego albo od marca) jako ojciec jestem stałym bywalcem takich miejsc. Przypomina mi się tu skecz kabaretowy w wykonaniu Pawła Królikowskiego.

Jak dla mnie najlepszy skecz o ojcostwie, też tak się czuję, tylko, że natężenie zjawisk jest mniejsze. Ale kilka spraw chciałbym jeszcze poruszyć:

Bezpieczeństwo zabawy jest najważniejsze

Mieszkamy w wieżowcu, przy którym jest plac zabaw i piaskownica. Niestety piaskownica nie jest ogrodzona, a niektórzy z moich sąsiadów wyprowadzają pieski wychodzą tylko za drzwi bloku (na papieroska) i spuszczają pieski na kilka minut, aby te załatwiły swoje potrzeby (kultury niektórych naszych rodaków można by uczyć niestety chyba tylko batem). Wobec braku ogrodzenia placu zabaw sytuacja staje się niebezpieczna dla bawiących się dzieci. Poza tym spółdzielnia uzupełnia piasek jedynie od wielkiego dzwonu. Ostatnio jeden z moich sąsiadów poprosił zielonogórski sanepid o interwencję i o zbadanie piachu. Zanim sanepid przebadał piaskownicę spółdzielnia zdążyła wymienić piasek. Przypadek? Nie sądzę. Po prostu dwa skanseny komunizmu współpracują ze sobą. Na  placu zabaw  przy moim bloku z ziemi wystają ponadto jakieś betony, więc z Frankiem chodzimy na oddalony o kilkaset metrów plac zabaw w parku.

Unikajmy sytuacji konfliktowych

Skecz przedstawiony powyżej zawiera wiele prawdy, stąd dla rodziców prowadzących swoje pociechy na place zabaw jest śmieszny, a dla kogoś kto dzieci nie ma chyba nie. Myślę, że warto podpisywać zabawki, gdy zobaczyłem coś takiego po raz pierwszy uśmiałem się i zdziwiłem się . Ale ostatnio kupiliśmy Frankowi nowy komplet zabawek do piaskownicy. On grzecznie się bawił, aż tu przyszła jakaś mama i energicznie zaczęła zabierać te zabawki. No to ja pokazałem jaja i powiedziałem „dlaczego Pani zabiera te zabawki”. Ona się speszyła, ale burknęła tylko „.. miał takie same” i rzeczywiście  kilka metrów dalej  leżały zabawki jej syna. A mogła się kobiecina grzecznie zapytać.

Wychodzenie może okazać się najtrudniejsze

Jak już wydaje się, że najgorsze mamy za sobą, bo idziemy do domu to może nas zaskoczyć jeszcze reakcja naszej pociechy podczas wychodzenia. Wiadomo, że dziecku trudno wytłumaczyć, że nie można jeść cały czas deseru.  Nasz Franek dostaje ataku histerii, czerwienieje na twarzy i drze się wniebogłosy. Chyba ma nadzieję, że uda  odwrócić  mu bieg wydarzeń. Jedynym wypróbowanym przeze mnie sposobem, na to by skrócić te wrzaski jest wytłumaczenie, że trzeba powiedzieć „pa pa”, jutro wrócimy i szybko włożyć do wózka (czasami drze się jeszcze przez chwilę po tym).

To tyle na dziś, piszę teraz trochę częściej, okazuje się, że jest o czym tylko czasem w natłoku zajęć człowiek o wielu rzeczach zapomina.  Już wkrótce zmienię szatę graficzną bloga, teraz pracuję nad jego odpowiednim (wysokim) pozycjonowaniem.

helikopter na placu zabaw

Autor zdjęcia Alex Sims, To zdjęcie podlega licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.5

Baner

2 thoughts on “Plac zabaw i piaskownica

  1. Pingback: Problemy z zasypianiem - Blog (już nie tak) młodego ojca Blog (już nie tak) młodego ojca

  2. Pingback: Problemy z zasypianiem - Blog ojcowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge