Opieka nad dzieckiem okiem taty

By | 15 października 2015

Witam, jest już późny wieczór. Franiu śpi, więc mogę sobie odrobinę poblogować. Na początek refleksja natury ogólnej: chciejstwo nie wystarcza, muszę zacząć blogować z terminarzem, muszę też wrócić do analizy SEO swojego bloga. Wiem, że po części jest to sprzeczne z samą ideą blogowania, ale z drugiej strony blogi też nie są też już tym czym były na początku czyli internetowym pamiętnikiem. Moje wynurzenia wiążą się ze spadającym ruchem na stronie, a pomyśleć, że offtopowy artykuł o przyszłej emeryturze w ciagu jednego dnia przeczytało, bądź chociażby omiotło wzrokiem prawie 27 tys. osób. Nieco mniejszy sukces odniosła ankieta odnosząca się gorącej kwestii przyjmowania lub nie imigrantów w naszym kochanym kraju (piszę to bez przekąsu, ja naprawdę kocham ten kraj). Ale cóż ban permanentny na wykopie spowodował, że już te jednorazowe skoki spowodowane „główną na wykopie z płomieniem” raczej szybko się nie powtórzą. Tak przyznaję się zdarzało mi się wykopywać własne treści i podbijać wykopy z kilku kont. Ale z perspektywy czasu, myślę, że jednak to się nie opłaciło. Ludzie z wykopu raczej szybko opuszczali, a długotrwałego wzrostu popularności bloga nie widać, wręcz przeciwnie. Chyba muszę zacząć zadawać sobie pytanie, czego oczekujecie wy moi kochani czytelnicy? Zasada powinna być taka 1 offtop na 10 postów. U mnie zrobiło się prawie 50 %.

Opieka nad dzieckiem

W poniedziałek poszedłem z Franiem do lekarza, bo na weekend miał gorączkę. Jeszcze w niedzielę na wieczór miałem nadzieję, że w poniedziałek nas syn wreszcie pójdzie do żłobka (patrz poprzedni wpis o chorowaniu dziecka w żłobku). Lecz niestety ok. 22 Franek dostał gorączkę do 39,1 stopnia. Oczywistym dla mnie stało się, bez wizyty u lekarza się nie obędzie. Pani doktor powiedziała, że dla dobra naszego synka pożądane jest aby sobie odpoczął od żłobka na cały tydzień (dodam tylko, że do „załapania” infekcji wystarczył tylko 1 dzień w żłobku i 1 dzień spaceru na dworze przy dość mroźnej i wietrznej pogodzie.

Jako, że nie miałem możliwości skorzystania z pomocy moich rodziców i teściów, a z małżonką umówiliśmy się, że „opieki” będziemy brać na zmianę, to wypadło, że ja mam wziąć na siebie to zadanie. Zostawiłem sporo ważnych spraw w pracy i zająłem się najważniejszą „sprawą”, czyli naszym synkiem. Jest całkiem miło, pogłębia się nasza więź. Z drugiej strony jest to ciężka harówka, ale uśmiech dziecka i słowa „kocham Cię tato” wynagradzają wszystko.

 

Chyba miałem o czymś napisać, ale zapomniałem. Wyszła chyba i tak trochę chaotycznie, ale za to szczerze.

Zachęcam do komentowania.

 bezpieczeństwo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge